Skala, o której mapa nie mówi

Z Tokio na Hokkaido jest tak daleko jak z Warszawy do Rzymu. Z Tokio na Okinawę - jak z Warszawy do Lizbony. To nie są wypady, tylko osobne kierunki.

  • Tokio - Sapporo: samolot 1 godzina 40 minut, bilet 8000 - 20 000 jenów. Shinkansenem 8 godzin i drożej, więc nie ma sensu.
  • Tokio - Naha: samolot 2 godziny 45 minut, 10 000 - 25 000 jenów. Pociągiem nie dojedziesz.

Do tego dochodzi dojazd na lotnisko i odprawa, więc realnie pół dnia na każdą stronę.

Hokkaido zimą

Dla kogo: narciarze, miłośnicy onsenów, ciszy i przestrzeni, fotografowie zimowych krajobrazów.

  • Śnieg. W Niseko spada około 14 metrów śniegu rocznie - to jeden z najwyższych wyników na świecie. Puch jest suchy, bo powietrze idzie znad Syberii nad ciepłe Morze Japońskie.
  • Festiwal Śniegu w Sapporo - początek lutego, tydzień. Wtedy też najdrożej i najtłoczniej, rezerwuj z dużym wyprzedzeniem.
  • Onseny w śniegu - Noboribetsu i Jozankei. Siedzenie w gorącej wodzie, gdy pada śnieg, jest dokładnie tak dobre, jak brzmi.
  • Jedzenie - owoce morza, kraby, ramen miso, nabiał. Hokkaido to spiżarnia Japonii.
  • Kiedy: grudzień do marca, najpewniejszy śnieg w styczniu i lutym.

Uwaga praktyczna: zimą to jest naprawdę zimno, do minus 15 stopni, a przy wietrze mocniej. Potrzebujesz porządnej kurtki i butów na śnieg, nie tego, co wystarcza na polską zimę w mieście.

Okinawa

Dla kogo: plaże, nurkowanie, wolniejszy rytm i zupełnie inna kultura - to było niezależne królestwo Riukiu, z własnym językiem, muzyką i kuchnią.

  • Morze - turkusowe, ciepłe od maja do października. Rafy, żółwie, a na Yaeyama także mantowce.
  • Wyspy Yaeyama (Ishigaki, Taketomi, Iriomote) - to tam jedzie się po prawdziwy spokój, a nie na główną wyspę.
  • Kultura - zamek Shuri, muzyka sanshin, kuchnia z gorzkim melonem i wieprzowiną. Zupełnie nie przypomina Honsiu.
  • Kiedy: najlepiej późna wiosna i październik. Lipiec i sierpień to upał, tłumy i ryzyko tajfunów.

Tajfuny to rzecz, którą trzeba wziąć na poważnie. Sezon trwa od lipca do września, a tajfun potrafi odwołać loty na dwa dni. Jeśli lecisz w tym okresie, zostaw sobie zapas przed lotem powrotnym do Europy.

Którą wybrać

Jeśli to pierwszy wyjazd - żadną. Serio. Zacznij od Honsiu, czyli Tokio i Kioto, bo po to się jedzie do Japonii pierwszy raz. Hokkaido i Okinawa wciśnięte na siłę zabiorą Ci trzy dni na same przeloty i rozmyją cały wyjazd.

Jeśli wracasz i chcesz innej Japonii - wybieraj porą roku, nie sympatią:

  • Zima, chcesz śniegu i onsenów → Hokkaido.
  • Późna wiosna albo październik, chcesz morza → Okinawa.
  • Lato → ani jedno, ani drugie. Na Okinawie tajfuny, a na Honsiu upał. To dobry moment na japońskie Alpy albo Tohoku.

Da się połączyć?

Da, ale tylko przy 16 dniach i więcej. Sensowny układ to Tokio, Kioto, a na koniec lot na jedną z tych wysp i powrót prosto stamtąd, bez wracania do Tokio. Kluczem jest bilet powrotny z innego lotniska niż przylotowe - inaczej dwa razy przelecisz przez cały kraj bez powodu.

💡 Ode mnie: to jest dokładnie ten moment, w którym warto pogadać przed kupnem biletów. Zły układ lotów potrafi kosztować trzy dni urlopu, a dobry - nic.